Smaluszek
Moja strona www
Truskawkowy blog
Ax
Tulia
Angina
Martolina
Teatr Ateneum
Bajaderka
Porto bianco
[11.01.10/23:14]Siedzę w łóżku z laptopem na kolanach bo chwilowo nic innego tu robić nie mogę ;-)Piję sobie białe porto, genialne, pachnące i słodziutkie. podsumowuję pierwsze dni nowego roku. I tak:
-chodzę na treningi, bylam już 4 razy w tym tygodniu. Przebiegłam wczoraj 9 km na bieżni, zaliczyłam 2 razy TBC, raz trening "płaski brzuch".
-dałam sobie spokój z bezsensownymi próbami kwartetu do odwolania
-spróbowałam sushi-boskie!
-przeszłam 2 poważne, bardzo potrzebne ale bolesne rozmowy którze przygotwują mnie psychicznie do skoku na głęboką wodę
-uczę się ufać mężczyźnie mojego życia, ufac w to, że wie co robi
-wywaliłam słodycze z diety, białe pieczywo i kluski również
-pomagam przyjaciółce i wspieram ją w trudnych chwilach
-śpię za długo, powinnam wczesniej wstawać :-(
-zrobiłam reportaż ślubny bardzo fajnej parze :-)
Na razie tyle. Generalnie na razie wychodzi na plus. :-) Oby do wiosny! A dziś dostałam propozycję wywiadu i publikacji moich modowych i portretowych zdjęć kobiecych dla nowego pisma o urodzie i modzie, yess!!! :-))
śnieżyca, niefajny dzień
[06.01.10/21:29]A dziś oglądałam nowe studio na warsztaty fotografii a przy okazji przez pół dnia płakałam. Odchodzenie to bolesny proces, nawet jeśli odchodzi się od kogoś, z kim nie jesteśmy szczęsliwi i kto nie do końca jest szczęsliwy z nami. Ale zawsze towarzyszy temu uczucie porażki, cos nie wyszło, nie udało się, nie wazne z czyjej winy. Czuję wokół siebie pustkę mimo, że jeszcze nadal jestem w domu. Smutno mi.
postanowienia noworoczne?
[03.01.10/16:00]Ale dziś postanowiłam, że jutro wykupię kartę do Gymnasionu i będę ćwiczyć regularnie. I właściwie to by było na tyle.
Siedzę w domu i nudzę się jak mops. Dziś z tych nudów zrobiłam generalne porządki, choć nie były potrzebne. Siedzenie w domu wpływa na mnie baaaardzo źle. A wychodzić mi się nie chce bo za zimno. I taka to ze mną robota. Więc oglądam wszystkie filmy jakie mam, niektóre któryś raz z rzędu. Np "Noce w Rodanthe" - piękny!! Bohaterka wypowiada tam takie zdanie: człowiek zakochuje się, zakłada rodzinę a potem... stara sie spełnić oczekiwania. (kosztem własnych marzeń, osobowości, przyjaźni). I tak się zastanawiam: czy tak musi być? Że własnym kosztem? Czy może to kwestia wyboru właściwej osoby, przy której można pozostać sobą? I czy warto szukać tej osoby do skutku?